Wróciłem po 18 latach, w roli aukcjonera. Poprowadziłem tę aukcję najlepiej jak potrafię, w stylu w  jakim prowadzę aukcje dzieł sztuki, jaki wypracowałem dla Janowa w latach 1975 – 2000, stylu docenionego w Niemczech (aukcja German Elite), Szwecji (Blommerod Sale), USA (Jim Brown Sale). Udało się sprzedać 6 koni z 11 w Pride of Poland i 11 z 20 w Summer Sale. Mogło być lepiej, ale mogło też być znacznie gorzej.

Poproszono mnie o poprowadzenie licytacji na 5 dni przed aukcją. Zgodziłem się po całonocnym wahaniu, bo ciągle nie mogę ścierpieć, że mój projekt, któremu poświęciłem całe dorosłe życie zawodowe niszczony jest przez chciwość, niekompetencję i arogancję. Niestety nie była to moja impreza i nawet w prowadzeniu licytacji nie miałem pełnej swobody.

Ceny rezerwowe

Zafiksowane zostały i zdeponowane w zamkniętych kopertach w KOWR na kilka dni przed aukcją bez wiedzy jacy klienci przyjeżdżają, bez rozeznania co chcą kupić.  Pozbawiło to prezesów, a zwłaszcza mnie – aukcjonera niezbędnej elastyczności. O cenach dowiedziałem się na pół godziny przed aukcją. Nie udało się przekonać urzędników z KOWR, że to rynek wyznacza ceny, że niesprzedanie dwóch pierwszych koni po cenach wylicytowanych może doprowadzić do katastrofy całej aukcji.

Po kupieniu Foggity (lot 1) za 56.000 euro  przez nabywcę z Polski, widać było, że klienci nie bardzo chcą wysoko licytować. Licytacja Palangi (lot 2) zatrzymała się na poziomie 105.000 euro i powinna to być jak najbardziej satysfakcjonująca cena. Klacz bardzo piękna, ale już 16 letnia. Urodziła 9 źrebiąt, każdego po innym ojcu, poza dwukrotnym kryciem Kahil’em Al Shaquab, co może świadczyć o tym, że hodowcy właściwie nie byli zadowoleni z żadnego połączenia.

Niestety przedstawiciele Michałowa nie mogli sprzedać Palangi, gdyż wcześniej wycenili ją znacznie wyżej.  Terror medialny i obawa przed zarzutem „sprzedaży za pół ceny”, ciągle paraliżuje stadninowych decydentów  uniemożliwiając im podejmowanie racjonalnych decyzji. Odmowa sprzedaży Palangi zaważyła na dalszym przebiegu aukcji. Zamiast nastroju rywalizacji aukcyjnej weszliśmy w tryb negocjacji, gdzie hodowcy z namaszczeniem podejmowali decyzje sprzedać/nie sprzedać, często przy różnicy kilku tysięcy euro. Niszczyło to dynamikę aukcji, którą przy każdym koniu musiałem odbudowywać na nowo. Szanownym dziennikarzom i „znawcom rynku” wypowiadającym się chętnie przed kamerami, chciałbym przypomnieć, że w polskich stadninach, co roku rodzą się źrebięta i sprzedaż koni jest koniecznością, a aukcja jest najbardziej obiektywna formą rynku. Pod warunkiem, że jest właściwie przygotowana, a organizatorzy mają odpowiednie kwalifikacje.

Przygotowanie aukcji

Niestety nikt z aktualnych decydentów nie chce przyjąć do wiadomości, ze każdy cykl aukcyjny zaczyna się od dostarczenia do nabywców koni sprzedanych im na minionej aukcji. Pozwala to na podtrzymanie kontaktów, umożliwia uzyskanie opinii, co im się podobało, czego oczekują, zapewnia dodatkową płatną usługę. Organizatorzy twierdzą, że przygotowania do tegorocznej aukcji rozpoczęli pół roku temu. Bardzo w to wątpię, bo długo nie było wiadomo, czy aukcja w ogóle się odbędzie.

Nie wiem z jakiego powodu odłączono Pokaz Narodowy od aukcji. Pomysł był idiotyczny i skrytykowałem go w felietonie „Słuchają Polaków?”. Klientom, którym należy każdy „pyłek” usuwać spod nóg właściwie uniemożliwiono spokojne obejrzenie zarówno czempionatu jak i koni sprzedażnych. Klient musi mieć możliwość indywidualnego zbliżenia się do interesujących go koni.  Służą temu tzw. „otwarte stajnie”. Zespół Polish Prestige towarzyszył klientom od przylotu do odlotu, zdobywając przy okazji niezbędną wiedzę, kto się czym interesuje. Ma to niebagatelne znaczenie dla strategii  licytacji, pozwala nawet zweryfikować ceny rezerwowe. W tym roku pokaz koni aukcyjnych zorganizowano „Pod Zegarem” i bardzo dobrze. To nasz stary pomysł . Hala janowska do prezentacji koni arabskich się nie nadaje. My nie mieliśmy hali, a pokazy i aukcje na tle klasycznej architektury Janowa miały niepowtarzalny charakter. Niestety w tym roku pokaz „pod zegarem” z niewiadomego powodu opóźnił się o ponad godzinę i zdezorientowani klienci błąkali się po stadninie, nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić.

Właściwie jedyną rzeczą, jaką można pochwalić, poza tym że aukcja w ogóle się odbyła, to aranżacja sali i występ teatru koni.  Toporność hali przykryto ciemnymi kotarami ograniczając przestrzeń do ringu aukcyjnego i trzech rzędów stołów dla ok 360 osób: klientów, zaproszonych gości i przedstawicieli stadnin. Sześcioosobowe stoły, nakryte biało, ładnie prezentowały się w dobrej oprawie światła. Na stołach były kwiaty, przekąski, a dla nabywców szampan. Do tego wystroju nie bardzo pasował zespół ludowy, i bardzo nie pasowała  oprawa muzyczna aukcji i styl pokazywania koni.

Jeżeli wierzymy w to, że koń arabski jest cenny ze względu na swoją urodę, charakter i przyjazną ufność do człowieka, to nie można wpędzać go na ring szeleszcząc torebkami, strasząc okrzykami,  tupaniem, ogłuszając muzyką „techno”, czy „ hard rokiem”.  Jeśli już stać nas było na piękną aranżację sali to  aukcja powinna odbywać się raczej w elitarnej konwencji opery wiedeńskiej, a nie prowincjonalnego jarmarku.

Nie odnalazłem mojego Janowa w stadninie. Wielcy hodowcy Andrzej Krzyształowicz i Ignacy Jaworowski, Adam Sosnowski niechętnie widzieli te tłumy turystów, nie chcieli komercjalizacji Janowa. Tu najważniejsza miała być hodowla, a konie pokazywane wybranym klientom, tak jak się pokazuje największe skarby, w ciszy i spokoju. Mój Janów to senny ryneczek ze starodawną pompą stacji paliw, drewniane domki z ganeczkiem w ukwieconych ogródkach, to gościnność mieszkańców z ich śpiewnym podlaskim akcentem, dostojny kościół parafialny pod wezwanie Św. Trójcy i godzinki śpiewane przed poranną Mszą Świętą.

Marek Grzybowski

 

Garść wspomnień

Ostatnią aukcję w Janowie, którą prowadziłem była Polish Prestige – Janów 2000 Sale. Wyłącznym organizatorem aukcji i Polish Arabian Summer Festival była firma Polish Prestige. Kurtuazyjnie w reklamach i katalogach wymienialiśmy Janów, Michałów i Białkę jako organizatorów, ale w rzeczywistości rola stadnin sprowadzała się do przygotowania i pokazania koni. Decyzje dotyczące programu imprezy, wyboru koni, kolejności w katalogu, cen rezerwowych oczywiście uzgadniane były z hodowcami, gdyż tworzyliśmy jeden zaprzyjaźniony zespół, jednakże organizator był jeden i na nim spoczywała całkowita odpowiedzialność za imprezę.

Nie jest rolą stadnin państwowych organizowanie aukcji i pokazów. Hodowcom państwowym nie przystoi zachwalanie swoich koni, spoufalanie się z klientami, handlowanie, targowanie się. Rozumieli to znakomicie hodowcy Andrzej Krzyształowicz i Ignacy Jaworowski, dbali o etos polskiej hodowli państwowej.

Jako ślad naszej pracy z lat 1996 – 2000 pozostały wydawnictwa festiwalowe: Zaproszenie, Katalog aukcji Polish Prestige, katalog Pokazu  Narodowego, Program Wyścigowy, Gazeta Festiwalowa. Opracowywane były przeze mnie w redakcji Konia Polskiego. Składem i przygotowaniem do druku zajmował się Witek Mickiewicz, pomocą redakcyjną służył redaktor naczelny Konia – Marek Szewczyk. Każdy z tych tytułów miał  inną rolę do spełnienia:

Zaproszenie – ukazywało się drukiem już w końcu stycznia, abym w lutym mógł je rozprowadzić wśród uczestników i widzów corocznego pokazu w Scottsdale (Arizona). Zaproszenie miało formę kilkustronicowej książeczki, w której była alfabetyczna lista koni oferowanych na aukcji, program Festiwalu, zdjęcia i opisy gwiazd aukcji. Była też oferta programu turystycznego Gentle Poland, gdzie oprócz wizyt po-aukcyjnych w Michałowie i Białce, proponowaliśmy klientom kilka wybranych atrakcji turystycznych, pozwalających im zapoznać się z bogactwem polskiej historii i kultury.

 

 

 

Katalog Pokazu Narodowego – był formą kolorowego magazynu, wydania specjalnego Konia Polskiego, który zawierał wyniki ubiegłorocznego pokazu, fotoreportaże z ubiegłego roku, artykuły promujące polską hodowlę. Najczęstszymi autorami były Iza Zwadzka i Anna  Stojanowska. Listy koni zgłoszonych do poszczególnych klas pokazu znajdowały się we wkładce do katalogu i drukowane były tuż przed pokazem. Katalog stwarzał znakomitą ekspozycję dla licznych sponsorów, których wkład w roku 2000 pozwolił w całości sfinansować całkowity koszty Festiwalu, zapewniając również solidne nagrody pieniężne w Międzynarodowym Dniu Wyścigowym. Była to istotna część Festiwalu.

 

Katalog aukcji Polish Prestige – zawierał oczywiście pełna informację o każdym z oferowanych koni, przedstawienie ogierów czołowych, ofertę Silent Sale, warunki aukcji, reklamy stadnin państwowych oraz podziękowania tym instytucjom i osobom, które przyczyniły się do przeprowadzenia Festiwalu, w tym sponsorom. Nowością w roku 2000 były imiona koni tłumaczone na j. arabski, dla uhonorowania coraz liczniejszych gości z Bliskiego Wschodu.  Praca nad katalogiem rozpoczynała się w kwietniu/maju sesją zdjęciową w stadninach. Fotografował Stuart Vesty (USA), a Marek Bojarski i Marcin Wyszomirski zajmowali się techniczną organizacją sesji. Ważną czynnością był wybór zdjęć przeprowadzany z udziałem hodowców. Opisy koni do katalogu zapewniały Iza Zawadzka i Anna Stojanowska.

Gazeta Festiwalowa – miała formę jednodniówki i rozdawana była bezpłatnie wśród gości Festiwalu. Znajdowała się w niej informacja o ofercie aukcyjnej, program Festiwalu, opis jego głównych atrakcji. Chodziło nam o to, aby coraz liczniejsza publiczność przyjeżdzająca na aukcję z całej Polski, miała wiedzą o tym co, dlaczego i jak sprzedajemy. Gazeta była też bardzo dobrym i przystępnym materiałem prasowym. Każdą aukcję poprzedzały dwie konferencje prasowe. Pierwsza w Warszawie, najczęściej w siedzibie SDP na około miesiąc przed aukcja, druga w Janowie w dniu poprzedzającym aukcję. Dobry kontakt z dziennikarzami i wzajemne zrozumienie zapewniało „dobra prasę” dla Festiwalu i aukcji.