Mojemu synowi.
Polska potrzebuje prawdziwych polskich elit. Najpierw wspólna akcja eksterminacyjna niemieckich i sowieckich najeźdźców, później brutalna okupacja, zsyłki, sowieckie łagry i niemieckie obozy śmierci i na koniec lata komunizmu, przyczyniły się do tego, że miejsce wyniszczonej polskiej inteligencji zajęły samozwańcze pseudo-elity. Poznajemy ich najłatwiej po pogardzie dla Polski i Polaków i po plugawym języku, jaki słychać z taśm prawdy, ze scen teatralnych, internetu. Pogarda niekiedy wylewa się z uniwersyteckich katedr, język knajacki atakuje nas w prasie, telewizji, filmie, literaturze. To jest prawdziwy język nienawiści, mowa która deprawuje kolejne pokolenia Polaków. Czy godzimy się z tym, że polska młodzież, dzieci, nawet dziewczęta mówią do siebie językiem ubeckich oprawców?
Lubię chodzić z młodzieżą w Marszach Niepodległości. Jest w tych młodych ludziach patriotyzm, wiara, narodowa duma, jest autentyczność, jest przyszłość, gdyż ci młodzi Polacy nie ulegli propagandzie, nie poddali się pedagogice wstydu, zachowali tożsamość narodową i tego niezłomnego polskiego ducha, o którym wspaniale mówił prezydent Donald Trump. Ten polski duch nie może być profanowany codzienną mową Polaków. Podczas jednego z marszów nie wytrzymałem i zwróciłem młodym ludziom uwagę, że wznosząc hasła „Chwała Bohaterom” , „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „Narodowa Duma”, nie wypada do siebie mówić „po sowiecku”. Zadziwieni przeprosili. Nie zdawali sobie sprawy, że wulgaryzmy nie są potrzebne w rozmowach Polaków.
Środowisko kibiców sportowych potrzebuje wielkiej akcji wychowawczej. Misję taką spełniają niektórzy księża katoliccy, m. in. duszpasterz środowiska ks. Jarosław Wąsowicz, pallotyn, który prowadzi patriotyczne pielgrzymki Suwałki – Wilno. Wydaje się, że tę misję wychowawczą powinna przede wszystkim pełnić polska szkoła. Miejmy nadzieje, że w tym kierunku idzie reforma, której twarzą jest minister Anna Zalewska. Wzorem dla współczesnych polskich nauczycieli powinni być przedwojenni pedagodzy, którzy wychowali pokolenia Lwowskich Orląt, Obrońców Grodna, Powstania Warszawskiego, żołnierzy niezłomnych. Czy tak będzie zobaczymy.
Przed wojną misję wychowawczą i elito-twórczą spełniało wojsko. Oficerowie, podoficerowie i szeregowi żołnierze stawali się patriotyczną elitą narodu, elitą która potwierdziła swą wartość w latach najcięższej próby. Wojsko Polskie przywracane Polsce przez ministra Antoniego Macierewicza i jego zespół, na pewno nie zaniedba akcji wychowawczej, aby po latach indoktrynacji oficerów polityczno-wychowawczych przywrócić wojsku wartości narodowe. Prezydent Trump w Warszawie wołał : …” Możemy mieć największą gospodarkę i najbardziej śmiercionośną broń, ale jeżeli nie będziemy mieli silnej rodziny, silnych wartości, to będziemy słabi i nie przetrwamy…”. Polski żołnierz wychowany w duchu patriotyzmu i wyznający narodowe wartości ma być elitą, której tak bardzo Polsce teraz potrzeba.
Elitą przedwojennego wojska była kawaleria niosąca etos polskiego rycerstwa. Z szeregów kawalerii wywodzili się najwięksi polscy bohaterowie m.in. rotmistrz Witold Pilecki, major Zygmunt Szyndzielarz „Łupaszka” , major Henryk Dobrzański „Hubal”, znakomici dowódcy, generałowie Władysław Anders, Tadeusz Komorowski „Bór”, płk Michał Gutowski i wielu innych, których postawa i czyny powinny być wzorem dla współczesnej młodzieży.
Dziś Polska potrzebuje rycerskiego ducha, patriotyzmu, ofiarności, męstwa, ale też ułańskiej fantazji i elegancji. Polska potrzebuje kawalerii . Społeczną tęsknotę do kawalerii odzwierciedlają grupy rekonstrukcyjne i entuzjazm publiczności, z jakim Szwadron Reprezentacyjny Wojska Polskiego i oddziały ochotniczej kawalerii spotykają się na defiladach. Przywróćmy więc Polsce kawalerię.
Postuluję aby w ramach Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), budowanego z wizją przez ministra Antoniego Macierewicza, odtworzyć na terenie obiektów po Państwowych Stadach Ogierów jednostki nawiązujące do barwy i tradycji pułków kawalerii II Rzeczypospolitej. Będzie to prawdziwe wojsko szkolone w systemie WOT do potrzeb współczesnego pola walki, a jednocześnie kultywujące tradycje kawaleryjskie w ramach zatrudnienia w nowoczesnych ośrodkach treningu koni przygotowujących konie do sportu i rekreacji konnej.
Przez wiele lat, aż do „reformy” lat dziewięćdziesiątych Państwowe Stada Ogierów były elementem polskiego systemu hodowlanego, stworzonego przez wybitnych hodowców i organizatorów hodowli. Są to obiekty o typowej „wojskowej” architekturze i organizacji przestrzeni , urządzone z prostotą i logiką typową dla dawnych obiektów militarnych. Budynki administracyjno-recepcyjne, gospodarcze, a zwłaszcza stajenne, mają charakter zabytkowy, są obiektami kultury materialnej Narodu.
W latach obłędu prywatyzacyjnego państwowe stada ogierów i państwowe stadniny skomercjalizowano, i tak jak PGR-y włączono pod nadzór Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa, późniejszej Agencji Nieruchomości Rolnych z zamiarem ich prywatyzacji. Sprywatyzowano niektóre, inne popadły w ruinę, a pozostałe włączono do dochodowych gospodarstw rolnych. Tak naprawdę Agencja Nieruchomości Rolnych nigdy nie miała pomysłu, co robić z tymi przynoszącymi straty obiektami. Urzędnicy Agencji i Ministerstwa Rolnictwa nie umieli i nie chcieli dostrzec bujnie rozwijającego się w Polsce i na świecie jeździectwa oraz międzynarodowego rynku na konie. Nie widzieli potrzeb zmian w administrowanych nieudolnie obiektach.
Nie ma już Państwowych Stad Ogierów, ale pozostały obiekty w Białce, Białym Borze, Bogusławicach, Braniewie, Gnieźnie, Kętrzynie, Klikowej, Koźlu, Książu, Kwidzynie, Łącku, Łobzie, Sierakowie i Starogardzie Gdańskim . Wszystkie te obiekty położone są w większych miastach, bądź w bezpośrednim sąsiedztwie aglomeracji, skąd pochodzi rosnący popyt na sport, rekreację i turystykę konną. Obiekty te najczęściej graniczą z pięknymi, czystymi ekologicznie terenami, co stanowi kapitalny atut w rozwoju turystyki.
Stada ogierów nie powinny zniknąć. Do opustoszałych stajni powinny powrócić konie z polskich stadnin. Końmi powinien zajmować się umundurowany, zdyscyplinowany personel. Obiekty te powinny zostać zrestrukturyzowane w taki sposób, aby stać się kołem zamachowym przemysłu konnego, siłą napędową polskiej hodowli koni oraz podstawową strukturą rozwoju polskiego jeździectwa opartego o etos i tradycję kawalerii.
Pomysł nie jest nowy. Po raz pierwszy zgłosiłem go w 1991 r. na spotkaniu w MON nt. powołania Szwadronu Reprezentacyjnego WP. Później wracałem do tego tematu w publikacjach, w których broniłem istnienia państwowych stado ogierów, poprzez nadanie im nowych funkcji związanych z jeździectwem, kultywowaniem polskich tradycji kawaleryjskich, przy utrzymaniu jednocześnie funkcji istotnych dla hodowli i treningu koni. Teraz jest to ważny element „Narodowego Programu Rozwoju Hodowli Koni i Jeździectwa”, z którym bezskutecznie staramy się dotrzeć do kolejnej już ekipy rządowej.
Przy współczesnym zainteresowaniu społeczeństwa jazdą konną, szybkim rozwoju jeździectwa rekreacyjnego i sportów jeździeckich, a także przy rosnącej stopie życiowej Polaków, istnieje niezaspokojony popyt na konie. Ośrodki jeździeckie oparte o tradycje kawaleryjskie mogłyby zatrudniać setki ludzi wyspecjalizowanych w treningu koni, szkoleniu jeźdźców, organizacji imprez jeździeckich, aukcji koni , rozwoju rekreacji, hipoterapii i turystyki konnej. W naszych opracowaniach udowadniamy ekonomiczny sens powołania nowej struktury holdingowej dla rozwoju w Polsce hodowli koni i jeździectwa , prawdziwego przemysłu konnego ( horse industry), jakie istnieją w większości rozwiniętych krajów . Częścią tej większej struktury byłyby odrodzone Państwowe Stada Ogierów i działający na ich terenie jednostki kawalerii pełniące służbę w systemie OTK.
Proponowany holding ma ekonomiczny sens i może być motorem rozwoju „przemysłu konnego” w Polsce, jednakże to nie ekonomia jest w tym projekcie najważniejsza. Nawiązując do przemówienia prezydenta Trumpa w Warszawie, ważniejszy jest duch Narodu, w tym przypadku rozwijany wśród młodzieży przez wychowawcze funkcje kawalerii.
Oczyma wyobraźni widzę 14 jednostek kawalerii, kontynuujących tradycje najbardziej zasłużonych pułków pod duchową opieką właściwych kół i rodzin pułkowych. W Państwowych Stadach Ogierów urządzone powinny być izby pamięci pokazujące bohaterskie dokonania każdego pułku. Obchodzone święta i uroczystości pułkowe będą niezwykłą lokalną atrakcją. Prawdziwa kawaleria na świetnych koniach będzie ozdobą wszystkich patriotycznych ceremonii . Kadrę dla tych jednostek stanowiliby wychowankowie kawalerii ochotniczej i zawodowi wojskowi.
Jazda konna ma dobroczynny wpływ na rozwój fizyczny i psychiczny człowieka. Są w Polsce przykłady wykorzystywania kontaktu z koniem dla resocjalizacji trudnej i zagubionej młodzieży. Ośrodki jeździeckie i tradycje kawaleryjskie będą magnesem przyciągającym do stad ogierów młodych ludzi z okolicznych terenów. Młodzież ta znajdzie tutaj możliwość wyładowania energii, niektórzy dostaną pracę, inni skorzystają tylko z możliwości pełnienia służby wojskowej. Jestem przekonany, że projekt ten zyska ogromne zainteresowanie zwłaszcza wśród kibiców sportowych, młodzieży reprezentującej postawy patriotyczne, młodzieży wiernej Polsce i wiernej swoim znakom klubowym . Tradycja kawalerii i praca z końmi przyczyniać się będzie do kształtowania ich charakterów, rozwijania odwagi, odpowiedzialności, ofiarności , cech, które jak uśpieni rycerze spod Giewontu, drzemią w tej młodzieży, a które potrzeba rozbudzić dla Polski. To będzie budowanie elit, których tak bardzo nam teraz brakuje.
Najnowsze komentarze